Półprawdy na śniadanie

Chaos informacyjny naszej ery to standard, do którego zdążyliśmy przywyknąć. Ilość informacji jakimi jesteśmy bombardowani zmusza nas do decydowania co ważne, a co nie. O ile informacje o znaczących wydarzeniach łatwo oddzielić od doniesień o np. awarii gimbusa w zachodniopomorskiem (i konieczności przesiadki uczniów do innego autobusu – autentyczny news radiowy), o tyle trudno oddzielić wartościowe porady fachowców od medialnego bełkotu.

Modny temat

Ludzkie emocje, psychologiczne aspekty życia, związku, wychowywanie dzieci to obecnie modne tematy chętnie poruszane w telewizji śniadaniowej, przekazywane na portalach społecznościowych. Właściwie każdy może dziś napisać artykuł, umieścić w internecie i dbać o jego popularność. Tzw. blogi parentingowe i lifestylowe to zbiór własnych doświadczeń i przemyśleń blogera, często niepopartych wiedzą ani doświadczeniem życia innego niż własne. Za to ich ton często jest kategoryczny. Nagłówki w stylu „5 błędów, których nie możesz popełniać” czy „Najgorsza rzecz jaką robisz swojemu dziecku” atakują i wzbudzają poczucie winy. Telewizja śniadaniowa często w charakterze ekspertów zaprasza osoby znane, które dzielą się prywatnym doświadczeniem (a to nie różni się wiele od prywatnych doświadczeń każdego z nas). Obecność znanej osoby i jej zwierzenia są atrakcyjne dla odbiorcy, ale czy stanowią rzetelną poradę?

Sprzeczne informacje

Rozwiązywanie problemów na poziomie „u mnie działa, to u ciebie też będzie” nie różni się niczym od przyjacielskiej pogawędki. Ubrane jednak w formę artykułu czy spotkania „w telewizji” sprawia wrażenie profesjonalności. Ponieważ indywidualne doświadczenie każdego jest inne, a rozumienie tego doświadczenia w ogóle unikalne, każdy przekaz zawiera własną, osobistą prawdę autora. A to daje nieskończoną wprost ilość możliwych zdarzeń i ich interpretacji. Podążanie za treścią opartą na takiej podstawie musi prowadzić do wzajemnie wykluczających się rozwiązań i informacji. Sprawy omawiane są w sposób uproszczony i powierzchowny, ale próba ich przeniesienia na własne życie może być przez to niewiarygodnie skomplikowana.Łatwo wtedy o poczucie niższości – wygląda na to, że ktoś sobie tak świetnie poradził z czymś, co nam sprawia trudność.

Recepta

Opisywane zwierzenia mają pewną wartość, o ile traktujemy je jako doświadczenie prywatne. Warto bardziej wierzyć swoim emocjom niż interpretacji kogoś, kto przeżywał je inaczej, a w razie poważnych wątpliwości skonsultować u specjalisty.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mały człowiek ma małe obowiązki

Granice przygody – granice bezpieczeństwa